Jeden ślub, dwa kraje i bliscy, z którymi warto przeżyć ten dzień jeszcze raz. Po uroczystości w Stanach Zjednoczonych Małgosia i Chris spotkali się z rodziną i przyjaciółmi w Warszawie. Ta opowieść prowadzi od przygotowań i spaceru po Łazienkach Królewskich do przyjęcia w Endorfinie.
Możecie obejrzeć reportaż po kolei albo przejść do wybranego momentu: Zanim przyjechali goście · Spacer w Łazienkach Królewskich · Endorfina — miejsce spotkania dwóch rodzin · Przysięga, życzenia i wspólny stół · Wieczór, który porwał gości do tańca · Ostatnie kadry tej opowieści.
Zanim przyjechali goście
Zaczęliśmy od krótkich przygotowań w pokoju hotelowym. To chwila, w której jest miejsce na drobne gesty, rozmowę i oczekiwanie. Lubię obserwować te momenty bez przyspieszania ich na potrzeby zdjęć.























Spacer w Łazienkach Królewskich
Przed przyjęciem wybraliśmy się do Łazienek Królewskich. Wokół spacerowali turyści, ale Małgosia i Chris potrafili znaleźć w tym wszystkim przestrzeń dla siebie. Z krótkiego spaceru powstała radosna sesja — z bliskością, ruchem i śmiechem.



















Endorfina — miejsce spotkania dwóch rodzin
Po ceremonii w Stanach Zjednoczonych Małgosia i Chris chcieli świętować także z rodziną i przyjaciółmi w Polsce. Zaprosili ich do warszawskiej Endorfiny na ponowną przysięgę i przyjęcie. Dekoracje przygotowane przez Welcome To The Jungle nadały sali wyjątkowy charakter.






























Przysięga, życzenia i wspólny stół
Po powrocie z pleneru przyszedł czas na spotkanie z gośćmi. Przysięga, życzenia i kolacja układały się w kolejne rozdziały tego dnia. W reportażu szukam nie tylko tego, co dzieje się w centrum uwagi. Równie ważne są dla mnie reakcje bliskich i spotkania przy stołach.



















































Wieczór, który porwał gości do tańca
Pierwszy taniec otworzył część wieczoru pełną muzyki i energii. Zespół, DJ i solista zadbali o zabawę, a oświetlenie zupełnie zmieniło charakter sali. Fotografowanie takiego przyjęcia wymaga uważności na ludzi, ruch i światło — tak, żeby na zdjęciach pozostała atmosfera, a nie tylko zapis kolejnych punktów programu.













































































Ostatnie kadry tej opowieści
Poniżej zostawiam także późniejsze chwile przyjęcia. Pełniejsza historia pozwala zobaczyć, jak zmieniały się nastrój i tempo dnia: od hotelowych przygotowań i spaceru, przez spotkanie rodzin, aż po wieczorną zabawę.




















Wasza historia może wyglądać zupełnie inaczej.
I właśnie to jest w fotografii najciekawsze. Nie szukam powtórzenia czyjegoś wesela ani gotowej listy póz. Chcę poznać Was, Waszych bliskich i to, na czym Wam zależy. Fotografuję w Gdańsku, Trójmieście i w całej Polsce.
Zobaczcie ofertę fotografii ślubnej. Jeśli obawiacie się aparatu, zajrzyjcie do poradnika „Nie lubimy pozować”. A jeśli czujecie, że takie spojrzenie na fotografię jest Wam bliskie — opowiedzcie mi o swoich planach.

